Nowy dolar

Tego chyba nikt się nie spodziewał. Nagłe wzrosty ceny franka szwajcarskiego były wielkim zdziwieniem dla ekonomistów, graczy giełdowych oraz przeciętnych Polaków posiadających kredyty w tej walucie. Było to również ogromne zdziwienie dla samych Szwajcarów, ponieważ tak nagły wzrost wartości ich waluty był niebezpieczny dla rodzimej gospodarki... Teraz kiedy udało sie już uspokoić szalejącego franka, wszyscy zastanawiają sie jak mogło do tego dojść?
Co spowodowało, że waluta kraju posiadającego gospodarkę bardzo podobną w wielu aspektach do polskiej, nagle zaczęła zyskiwać tak wielką wartość i stała się pożądana? Dlaczego niedawna zwyżki warszawskiej giełdy przemieniły się w spadki? Eksperci z kręgów finansowych odpowiadają jednoznacznie: za wszystkim swoją spekulanci. To oni podsycali apetyty na szwajcarską walutę wykupując ją wbrew logice. Kiedy w gospodarce jest czegoś mało to dany produkt staje się automatycznie luksusowy i zarazem pożądany przez ogół. Tak właśnie było z frankiem, który dzisiaj można spokojnie nazwać walutą o najbardziej przesadzonej wartości w historii.
Oczywiście już wcześniej dochodziło do gwałtownych ruchów spekulacyjnych. To one stały w dużej mierze za wybuchem I wojny światowej, kiedy to bankierzy ekonomiści napędzali gospodarkę na pomocą spekulacji. Ich operacje udawały się przez długi czas, ale w końcu napełniany przez nich balon musiał pęknąć, a skutki były bardzo drastyczne i trudne do przewidzenia. Szwajcaria zdawała sobie sprawę, kto stoi za nagłym wzrostem wartości jej waluty, dlatego od samego początku kiedy zaczęła ona notować zwyżki, robili wszystko aby obniżyć popyt na franka.
Popyt ten nie był zdrowym, tak jak po II wojnie światowej wzrósł w Polsce popyt na podnośniki koszowe Warszawa. Wtedy duża część kraju była w ruinie i trzeba było ją odbudować. Mieliśmy, więc do czynienia z naturalnym popytem wywołanym zdarzeniami losowymi, w przypadku franka wszystko było zaplanowane przez tych, którzy chcieli na nim zarobić. Rząd Szwajcarii szybko wydał rozporządzenie nakazujące rzucenie na rynki światowe rezerw bankowych. W taki sposób miało dojść do sztucznej inflacji i obniżenia wartości szwajcarskiej waluty, jednak co było dziwne, ruch ten nie przyniósł żadnych efektów. Wartość notowań spadała wieczorem, żeby następnego dnia wzrosnąć jeszcze bardziej! Prawdziwy koszmar dla kredytobiorców.
W końcu po kilku akacjach wywołania sztucznej inflacji udało się uspokoić( w miarę) rynki finansowe. Frank zaczyna spadać i jak na razie nic nie wskazuje na ponowne wzrosty. Najbardziej zadowoleni są z tego sami Szwajcarzy. Tak wysokie ceny franka zagrażały ich gospodarce i mogły doprowadzić do ruiny całego kraju. Działo się tak, ponieważ za walutą szwajcarską w momencie dużego wzrostu jej wartości, nie stała prawdziwa siła gospodarki kraju najlepszych producentów zegarków, tylko sztucznie napędzana przez spekulantów koniunktura.
Dzisiaj rządy poszczególnych krajów tworzą specjalne ustawy, które mają w przyszłości zabezpieczyć kredytobiorców przed podobną sytuacją. Nikt nie wie, kiedy spekulanci znowu wytoczą swoje działa. Nie wie kiedy, ponieważ wszyscy są zgodni, że prędzej czy później to nastąpi. Spekulacja walutami to najlepszy przykład tego, jak chcąc napełnić własną kieszeń można zaszkodzić całej gospodarce na ziemi. Jak na razie nie wymyślono skutecznego sposobu, żeby temu przeciw działać, lecz ekonomiście muszą zacząć już wytężać głowy.
Nieruchomosci Brytyjczykow na minusie
Jak wynika z przeglądu Banku Anglii prawie pół miliona Brytyjczyków nie zdołałoby spłacić długu zaciągniętego pod zastaw nieruchomości w przypadku jej sprzedaży. Długiem hipotecznym obciążonych jest w W. Brytanii 11,4 mln gospodarstw domowych, z czego 4-5 proc. nie mogłoby go pokryć, uzyskując za nieruchomość rynkową cenę. Brytyjski rynek nieruchomości porównuje się z amerykańskim, gdzie 11 mln gospodarstw domowych ma wartość ujemną. Co piąty dłużnik w W. Brytanii ma kredyt hipoteczny przekraczający 75% wartości nieruchomości. Po ostatniej recesji banki hipoteczne wymagają od nabywców większego wkładu własnego, co opóźnia kupno, ponieważ nabywcy muszą dłużej oszczędzać.
Ceny nieruchomości spadają od pewnego czasu. Szacuje się, iż w bieżącym roku obrachunkowym ceny nieruchomości spadną o 2,7%, a nie jak przewidywano wcześniej 2,3%. Sytuacja jest dużo gorsza niż podczas ostatniej recesji, gdzie wartość ujemną nieruchomości miało czterokrotnie mniej właścicieli domów i mieszkań, niż obecnie. Przyjmuje się także, że ceny proponowane przez sprzedawców mogą mogą być w tym roku o 5% niższe.
Frank coraz mocniejszy, raty coraz wyzsze
Z powodu umacniającego się franka, raty kredytów wzięte w tej walucie rosną z dnia na dzień. Analitycy ostrzegają, że frank może nadal rosnąć. Szacuje się, że nawet trzysta tysięcy osób mogło wziąć kredyt w tej walucie, kiedy była ona dużo tańsza niż obecnie. W najgorszej sytuacji są ci, którzy zaciągnęli kredyt latem 2008 roku. Wtedy frank kosztował ok 2zł. Oznacza to, że dziś ci ludzie mają do spłacania prawie 50% więcej. W wielu przypadkach ludzi ci stali się więźniami kredytów i mieszkań na które zaciągnęli pożyczki. Wartość takich nieruchomości jest dziś niższa, niż wartość udzielonego kredytu.
Analitycy zwracają uwagę na fakt, że na poziom złotego wobec franka, wpływa wartość euro do szwajcarskiego franka. W wyniku tej niekorzystnej relacji para euro - frank, osiągnęła swoje historyczne minimum. Wartość franka względem złotego od większego przyrostu powstrzymuje jednak fakt bliskości tegorocznego maksimum ponad poziomem 3,17. W obecnych dniach euro przestało się osłabiać względem względem franka. W efekcie frank wobec złotego osiągnął wartość najwyższą od czerwca 2010 roku.